Przyszła jesień! Autumnlicious Book Tag

24 wrz 2017

Cześć! Przyszła jesień, a więc czas na Autumnlicious Book Tag! :)
Szukałam naprawdę długo, bo żaden tag nie odpowiadał moim oczekiwaniom. Jednakże znalazłam i serdecznie zapraszam do czytania!
Oczywiście proszę także o polecanie książek ^^
1.Książka z jesiennym klimatem w tle.
Od razu do głowy przyszedł mi tytuł Jesień motyli. Akcja zaczyna się na początku roku szkolnego, czyli pod koniec lata. Wprawdzie z perspektywy czasu wiem, że tej książki nie polecam, ponieważ jestem świadoma, że jest dość nudna i niedopracowana, ale kiedyś, gdzieś tam napisałam recenzję, także zapraszam :)

2.Za oknem pada deszcz, a Ty czujesz się smutno, która książka będzie najlepsza na poprawę humoru?
Zdecydowanie Lato koloru wiśni! A nawet dwie części. To świetna, zabawna i przeurocza książka, którą mogłabym czytać na okrągło. Humor i ironia w tej powieści to pojęcie podstawowe! Poza tym czytelnik naprawdę szczerze może polubić bohaterów. 
Przy tej historii uśmiechnie się każdy, obiecuję!

3.Kupujesz nową kurtkę i inne potrzebne rzeczy na jesień,  a jakie nowe trzy książki znajdą się na Twojej półce?
Na pewno Dziewczyna z Brooklynu! Mam straszliwą ochotę na tę książkę.
Poza tym chciałabym kupić najnowszą powieść Colleen Hoover. I z chęcią zaopatrzyłabym się w Miecz przeznaczenia, bo bardzo spodobała mi się seria o Wiedźminie. 

4.Rano idąc do szkoły/pracy myślisz sobie jak fajnie byłoby zostać w łóżku, która książka sprawi, że oderwiesz się od szarej rzeczywistości?
Jest to oczywiście Promyczek. Ta książka odcina mnie od całego świata i dopóki jej nie skończę żyję w całkiem innej historii. A uwierzcie mi, bardzo, ale to bardzo trudno jest przerwać czytanie tej książki.
To powieść pełna uczuć, świetnych postaci i dobrego humoru. Jednakże poruszony jest w niej motyw choroby, straty i miłości, więc naprawdę warto się z nią zapoznać, ponieważ nie jest to zwykła obyczajówka.
5.Dzień staje się krótszy, a noc dłuższa, która książka będzie najlepsza na długie jesienne wieczory?
Według mnie jest to Rozejmca. To grubaśna książka z naprawdę dobrą treścią. Jest idealna na takie wieczory, dlaczego? Z bardzo prostych powodów:
  • Jak już pisałam, ma naprawdę dużo stron, więc nie musimy obawiać się, że przeczytamy ją w jeden wieczór
  • Możemy przenieść się do całkiem innego świata i zapomnieć o tym, że na dworze szaleje wiatr, a deszcz nadal uparcie pada i pada.
  • Mamy okazję poznać wiele ciekawych i oryginalnych postaci. A wiem, że naprawdę trudno teraz o takich.
Czy trzy powody wystarczą? A może wymieniać dalej? Niedługo recenzja, także czekajcie! :)

6.Zostajesz u koleżanki na noc i będziecie oglądać film. Adaptacja filmowa, której książki będzie najlepsza na taki seans?
Wprawdzie nie oglądam zbyt dużo filmów, ale myślę, że w taki wieczór z chęcią zobaczyłabym Osobliwy Dom Pani Peregrine
Książki były naprawdę świetne, ale nadal nie obejrzałam filmu, więc wypadałoby to nadrobić.

7.Liście spadają z drzew i robi się chłodno, która książka przechowa dla Ciebie letnie promyki słońca i ogrzeje Cię w te ponure dni?
Zdecydowanie Oddam Ci słońce. To moja ulubiona książka, więc co tu więcej pisać? Przeczytajcie i przekonajcie się sami :)
8.Po lecie pozostają tylko dobre wspomnienia i z utęsknieniem czekasz na następne lato. Która książka będzie Twoją kartką z wakacji? 
Po raz kolejny wymienię tu Promyczka, ponieważ to najlepsza książka jaką przeczytałam w wakacje i mam z nią naprawdę dobre wspomnienia. 

9.W lesie pojawią się grzyby i wybierasz się na grzybobranie. Która książka zabierze Cię na poszukiwanie przygód?
Razem z siostrą wybrałyśmy książkę Pax. Jej również od razu skojarzyła się z przygodą, lasem, grzybami i nowymi doświadczeniami. 
Jeśli macie ochotę, to zapraszam na recenzję :) 

10.Czy jesień to Twoja ulubiona pora roku, czyli kogo tagujesz do zrobienia tego tagu?
Oczywiście Filipa!
Z chęcią zobaczę ten tak u Gosi :)
I u wszystkich chętnych osób.
Tak poza tym chciałabym Was zapytać czy macie ochotę zobaczyć moje czytelnicze podsumowanie wakacji? Czy może jest już za późno, hm? :)

Zaczytanej jesieni!
Czytaj dalej »

Zachód słońca w Central Parku

13 wrz 2017

Cześć! Muszę przyznać się Wam, że nie mam czasu, ale pomimo tego zamiast uczyć się na jutrzejszą kartkówkę, to siedzę i piszę dla Was recenzję :) No cóż, są rzeczy ważne i ważniejsze...
Dziś zapraszam Was na krótką opinię o Zachód słońca w central Parku autorstwa Sarah Morgan.
Do osób, które czytały: Wiecie dlaczego zdjęcie z kotem? ^^
Frankie jest konkretna i rzeczowa, nie lubi wylewności, nie wierzy też w romantyczne związki. Ale choć wygląda na silną i opanowaną, kłębi się w niej mnóstwo emocji. Rozwód rodziców i złośliwość rówieśników mocno ją zraniły, dlatego Frankie ukrywa się za pozą twardzielki i za okularami. Nie może jednak udawać i maskować się w nieskończoność. Na szczęście może liczyć na przyjaciółki, a zwłaszcza brata jednej z nich, Matta, który szczególnie ją lubi. Lecz co robić, kiedy to właśnie Matt, najlepszy przyjaciel, staje się problemem, odkrywając przed nią własne sekrety?

Na początku muszę przyznać się, że nie miałam pojęcia, że jest to druga część. Naprawdę się tego nie odczuwa. Oczywiście pierwszą także przeczytam!

Jest to przede wszystkim urocza opowieść o przyjaźni i miłości.
Przyjaźń tej trójki kobiet jest inspirująca i prawdziwa. Możemy zobaczyć jak bardzo się kochają i wspierają. Kiedy jedna z nich ma problem od razu dostaje wsparcie i pocieszenie od pozostałych przyjaciółek.

Jeśli chodzi o wątek miłości autorka bardzo dobrze pokazała jak trudna może być i jaki wpływ ma na nią przeszłość. Nie jest to tylko romans, który czytelnik przeczyta i zapomni. Ta miłosna historia, poza tym, że jest realistycznie i dobrze wykreowana jest inspirująca i pouczająca. Uważam również motyw miłości za błyskotliwy i pełny wrażeń.
S. Morgan poruszyła także temat tego jak wydarzenia z przeszłości mogą wpłynąć na teraźniejszość. Główna bohaterka tej części kłębi w swoim wnętrzu naprawdę dużo negatywnych uczuć- rozwód rodziców, a razem z tym załamana matka i rówieśnicy, którzy byli dla niej wulgarni i złośliwi.
Wszystkie te przeżycia odbijają się na Frankie i nawet po wielu latach, kiedy jest już dorosłą kobietą nadal trudno jest jej przezwyciężyć strach i kompleksy.

Autorka pozwala nam dokładnie poznać bohaterkę, pokazuje zarówno jej zalety jak i wady. Czytelnik ma szansę dobrze zrozumieć problem Frankie i zrozumieć dlaczego tak trudno jest jej zmienić się i zrozumieć, że jest piękną i wartościową kobietą.
Ukazane jest to w realistyczny sposób i szczerze można polubić główną bohaterkę za to jaka jest dzielna.

Muszę się przyznać, że uwielbiam Sarah Morgan za takiego bohatera jak Matt! Ja naprawdę wiem, że prawie w każdym romansie jest taka cudowna i romantyczna postać, ale on spodobał mi się szczególnie. Jego starania by Frankie wreszcie się zaakceptowała i zrozumiała, że może zostawić przeszłość za sobą były po prostu urocze, naprawdę. Poza tym cenię tego bohatera za cierpliwość, bo jeśli przeczytacie tę książkę, to zrozumiecie, że nie wszyscy byliby spokojni i opanowani, aż do końca ich historii. Mówiąc szczerze ja wybuchłabym już w połowie i nie mogła utrzymać żadnych tajemnic ani sekundy dłużej.
Poza tym książka porusza jeszcze jeden ważny wątek, a mianowicie pokazuje nam jak szybko można zranić drugą osobę. Możemy zrozumieć, że trzeba przemyśleć zanim wykona się jakiś ruch. Czasami to co uważamy za dobre dla nas, może naprawdę mocno zranić osobę na której nam zależy.

Podsumowując, Zachód słońca w Central Parku to przede wszystkim lekka i przyjemna książka. Rozwój sytuacji oraz bohaterowie są realistyczni, przez co możemy się z nimi zżyć. Nie brakuje tu również humoru, który umieszczony jest nawet podczas trudnych sytuacji bohaterów. Książka naprawdę wciąga i czyta się ją błyskawicznie, poza tym porusza wątki takie jak: miłość, przyjaźń, zranienie i strach. Pokazuje również przemianę z wystraszonej i zranionej osoby na postać pełną życia i radości.
I oczywiście można czytać ją bez znajomości drugiego tomu (tak jest w moim przypadku), choć zalecam Wam zakupić go w najbliższym czasie tak samo jak ja i nadrobić to! :)
Słyszałam również, że seria ma ponad 5 części i będzie nadal wydawana w Polsce, świetnie, prawda?
Tytuł: Zachód słońca w Central Parku
Autor: Sarah Morgan
Tłumacz: Elżbieta Regulska-Chlebowska
Ilość stron: 3334
Gatunek: romans, literatura obyczajowa
Wydawnictwo: Harper Collins
Moja ocena: 7/10

Zaczytanych chwil kochani!
Czytaj dalej »

Debiutant

10 wrz 2017

Cześć! Przez szkołę brakuje mi czasu, jednak stwierdziłam, że muszę coś dodać i oto jestem z recenzją! :)

We wtorki i piątki Stephen Worthington wykłada na uczelni. W weekendy chodzi na obiad do rodziców. Kilka razy ćwiczy na siłowni z młodszym bratem, a wieczorem wraca do domu o rozsądnej godzinie. Zawsze sam. Stephen ma tylko jeden problem, który nazywa się Julia Wilde.
Najbardziej nieposkromiona studentka, jaką spotkał. Nieuprzejma, prowokująca, nieznośnie irytująca. Stephen nie może się doczekać końca semestru, żeby Julia wreszcie zniknęła z oczu.
Zycie jest jednak pełne niespodzianek. Pewnego wieczoru Stephen trafia do mieszkania Julii. Co z tego wyniknie?
Muszę przyznać, że powieść była niedopracowana, ale czytało się ją w ekspresowym tempie.
Książka jest spójna- co jest plusem, lekka i pochłaniająca.
Fabuła jest ciekawa, choć wiadomo już od początku, że powieść nie zostanie niczym wybitnym, to po prostu luźny romans.

Spodobało mi się również pokazanie przez autorkę przemiany nieśmiałej osoby w kogoś odważnego i śmiałego. Wprawdzie to nadal nie jest świetna książka, ale miło, że nie jest to tępy erotyk.

W fabule ukryty jest również wątek tajemnicy. Julia boi się miłości. Dlaczego?
I dokładnie na tym polegała cała fabuła, na poznawaniu siebie nawzajem i ukrywanie tajemnicy.

Autorka złamała także schemat, to kobieta rządzi w tej historii, nie mężczyzna. To Julia ma nad wszystkim władzę, co czasami mnie denerwowało.
Jednak nadal nie jest to wyjątkowa powieść, tylko zwykła, przeciętna.
Wadą książki jest przede wszystkim wulgarność, wprawdzie rzadko występowała, ale jednak jest i strasznie mnie irytowała.
Nie podobała mi się również zbyt szybka akcja. Wolałabym 50 stron więcej i troszkę wolniejszy przebieg zdarzeń, byłoby bardziej realistycznie.

Niestety niedopracowanie fabuły często stawało się po prostu śmieszne i płytkie.
Żałuję również, że powieść jest tylko z perspektywy Stephen'a. Choć przyznam szczerze, że liczę na to, że drugi tom będzie o Julii.

Jeśli chodzi o bohaterów to nie wywołali we mnie większych emocji i byli mi obojętni. Nie są typem postaci, które od razu się uwielbia.

Stephen jest naiwny, lękliwy i lekkomyślny, co czasami doprowadzało mnie do szału, ponieważ bohater podejmował naprawdę głupie decyzje.
Choć przyznam, że można polubić go za nieśmiałość i ostrożność.
Natomiast Julia to osoba ambitna, odważna, pewna siebie i szczera. Nie wstydzi się siebie i jest śmiała. Jednak irytowała mnie to jak bardzo jest beztroska.
Bohaterowie byli ciekawie wykreowani, jednak ich kłócenie na siłę bardzo denerwuje.
Najbardziej rozbawił mnie brak innych bohaterów. Przez całą książkę poza głównymi postaciami poznałam tylko 3 osoby, brata Stephen'a i dwie przyjaciółki Julii. Niestety więcej osób nie jest mi znane, naprawdę.

Na koniec wspomnę o wydaniu, ponieważ jest bardzo ładnie wykonane.
Jest delikatne, ale pokazuje miłość i tajemnicę. A napis z lekkim gradientem dodaje uroku zdjęciu na książce. Graficy naprawdę się postarali! :)

Podsumowując, Debiutant to świetna powieść na odstresowanie się i przeczytanie w jeden wieczór. To lekka książka, która nie przekazuje zbyt wiele i nie jest zobowiązująca.
Chciałabym tylko dodać, żeby nie wymagać od tej historii zbyt dużo, to tylko erotyk, do zrelaksowania się, nic więcej.
Tytuł: Debiutant
Autor: S.J Hooks
Tłumacz: Aga Zano 
Ilość stron: 271
Gatunek: romans, erotyk
Wydawnictwo: Harper Collins
Moja ocena: 5/10

Zaczytanych chwil!

Czytaj dalej »

Uroczy Back to school

31 sie 2017

Cześć! Jako, że kilka osób wyraziło chęć na to abym dodała na bloga Back to school, to tak oto pojawia się już dziś! :)
Wy także możecie chwalić się tym co kupiliście do szkoły i podawać linki do swoich postów o szkole ^^
Ostrzegam, to dość długi post! (Choć większość to zdjęcia)
Zacznijmy od zeszytów i notatników. Ja jak co roku kupię o kilka za dużo, ale przydadzą się do notatek, ponieważ chcę w tym roku szkolnym przeczytać i opracować wszystkie dodatkowe lektury z języka polskiego. A jeśli starczy mi czasu to także książki, które nie są lekturami, ale przydadzą się na maturze.
Kiedy zobaczyłam te notatniki musiałam je mieć! Są przeurocze! W dodatku wewnętrzna okładka również ma wzór z bajki. Kupiłam je w Textil Market, za ok. 2,50 zł. 
Jako, że uwielbiam różowy, to nie mogło zabraknąć zeszytów w takim kolorze. Kupiłam je w E.leclerc i kosztowały jakoś do 3 złotych.
Te urocze zeszyty są oczywiście z Biedronki, kosztowały nie więcej jak 1,50 zł :) Są troszkę gorszej jakości, ale z drugiej strony takie lekko żółte kartki mają swój klimat!
A te cuda oczywiście także są z Biedronki. Poza świetnymi ilustracjami na zewnątrz okładki mają również ładny wzór w środku :) Ich cena to ok. 2 zł, nie więcej.
Tutaj nic nie muszę dodawać, prawda? Napiszę tylko: tak, są z Biedronki.
Wiecie co, one też są z Biedronki
To już ostatnie! Grubaśne notatniki podzielone na 6 przedmiotów. Brązowy będę miała do przedmiotów, w których nie pisze się za wiele,a w zielonym mam swój Bujo, ponieważ dało się wyciągnąć zakładki przedzielające przedmioty. Ich cena to 15 złotych.
I teraz troszkę przyborów szkolnych!
Oczywiście muszę mieć dużą ilość długopisów! Bo jak wiadomo, za jakiś czas je pogubię i później będę narzekać na ich brak. Piszę tylko czarnymi, więc jak co roku zdecydowałam się na firmę BiC, ponieważ według mnie jest najlepsza.
Natomiast te dwa urocze, różowe długopisy kupiłam w Biedronce, także mają czarny wkład.
Jeśli chodzi o cienkopisy, kupiłam je w Pepco i jeśli dobrze pamiętam kosztowały 4 złote.
Te rzeczy przydadzą mi się nie tylko do oddzielania poszczególnych działów w zeszytach, ale do Bullet Journal <3
Naklejki są z Biedronki, a tasiemki z Kik, kosztowały od 3 do 4 złotych.
Podstawową rzeczą w piórniku jest gumka i zakreślacz. A skoro wszystko chcę mieć słodkie i urocze to kupiłam to w kolorze nie innym jak różowy.
Karteczki również mi się przydadzą, ponieważ często robię fiszki z słówkami lub zapisuję na nich ważne daty.
Wszystko kopiłam w  E.leclerc i każda rzecz nie kosztowała więcej niż 5 złotych.
Ważne notatki będę zaznaczać tymi uroczymi zakładkami z motywem kwiatowym i morskim.
A kiedy będzie późna godzina pomoże mi lampka-zakładka, która naprawdę świetnie oświetla! Poza tym zakładka, która jest jednocześnie szkłem powiększającym również świetnie się sprawdzi w czytaniu lektur, które często drukowane są niezbyt przyjazną dla oka czcionką.
Wszystko kupiłam w Biedronce. znaczniki kosztowały coś ok. 2,50 zł, a pozostałe rzeczy nie więcej niż 13 złotych.
Kolejnymi i już prawie ostatnimi rzeczami są korektory w myszce i duży zeszyt. Swoją drogą kupiłam go tylko dlatego, że jest z aparatem. Zeszyt kosztował ok. 3 złotych, a korektory nie więcej niż 5.
Dwie przeurocze teczki, które z pewnością przydadzą mi się do przechowywania notatek oraz moich zdjęć.
I ostatnia rzecz, która nie jest przyborem szkolnym, ale będzie nierozłącznym towarzyszem mojego plecaka. Kupiłam ją w Cropp'ie, za 5 czy 6 złotych.
Nie uwierzycie, ale skończyłam! Wy również pochwalcie się co kupiliście do szkoły, na studia :)
Chcielibyście jeszcze posty dotyczące szkoły? Jeśli tak, to piszcie w komentarzu jakie, z chęcią je napiszę.

Zaczytanych chwil kochani!
I miłego powrotu do szkoły!
Czytaj dalej »

Indeks szczęścia Juniper Lemon

25 sie 2017

Cześć! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją całkiem dobrej książki! :)
Muszę przyznać, że ostatnio nie miałam czasu ani ochoty cokolwiek pisać, ale na szczęście wszystko wróciło już do normy i znowu będę dodawać regularnie.
Nie przedłużając zapraszam do czytania :)
Minęło sześćdziesiąt pięć dni od wypadku, który na zawsze odmienił życie Juniper. Świat bez jej cudownej starszej siostry Camilli stał się zimnym i smutnym miejscem.

Pewnego dnia Juniper odkrywa list Camilli napisany w dniu wypadku. List, w którym Cam zrywa z tajemniczym "TY". Jest w szoku- nie wiedziała o związku siostry i ziejąca dziura w jej sercu wydaje się coraz większa. Jaka naprawdę była Cam? Postanawia się tego dowiedzieć, odkryć tożsamość "TY" i dostarczyć mu list.

Ale wtedy Juniper coś gubi. Drobiazg, niewielką kartkę. Jedną z wielu, na których codziennie notuje swój prywatny poziom szczęścia i katalog własnych "wzlotów i upadków dnia". A ta fiszka jest wyjątkowa: zawiera tajemnicę, o której nikt nie może się dowiedzieć.
Na początku powiem trochę o fabule, hm?
Muszę przyznać, że od tej książki nie oczekiwałam zbyt wiele. Myślałam o niej jako przeciętnej młodzieżówce. I fakt, dostałam młodzieżówkę, ale z naprawdę świetnymi wątkami i z bardzo dobrym wykonaniem. Poza tym książka ma głębokie przesłanie.

Jak już pisałam, książka ma dość sporo wątków, przez co czytelnik nie chce odrywać się od treści, ponieważ co rozdział poznajemy coś nowego i równie interesującego. To spójna powieść, która jest pełna znaczeń.

Julie Israel pisze przede wszystkim motywująco. Poruszyła motywy, które coraz częściej występują w naszym wieku. Śmierć i radzenie sobie z tym, przemoc między ojcem a synem, brak porozumienia dziecka z rodzicami, osamotnienie, przyjaźń oraz kłamstwo- to kilka najważniejszych wątków, które porusza ta książka. Plusem jest również przedstawienie tego w realny i lekki sposób. Dzięki temu z historią zapoznać się mogą nie tylko starsi, ale i młodsi czytelnicy.

Spodobał mi się również wątek prowadzenia indeksu szczęścia. Jest to oryginalny pomysł, a poza tym dzięki temu wszystko stało się jasne i dużo łatwiej da się zrozumieć treść oraz uczucia bohaterki.

I jeśli już mówimy o fabule, to bardzo dobrze, że wątek miłosny nie jest tu na pierwszym miejscu. Czytając tę powieść możemy odetchnąć od schematycznych miłości.
I już zakańczając temat fabuły i wszystkich wątków, na koniec chciałabym napisać, że autorka świetnie wykreowała motyw detektywistyczny i dodała tajemniczości, czym dopełniła całą historię.

Muszę przyznać, że bardzo polubiłam bohaterów tej powieści. Z przyjemnością chłonęłam informacje o nich i z zaciekawieniem przeżywałam wszystkie wydarzenia.

Lemon to ambitna, dobroduszna i ciekawa wszystkiego osoba. Nie sposób jej nie lubić, choć momentami jej decyzje mnie denerwowały, ale może dlatego, że ja na jej miejscu postąpiłabym inaczej.

Interesującą osobą jest również Brand. To szczery i śmiały chłopak. Kiedy Lemon podejmowała głupie decyzje potrafił przemówić jej do rozumu. Polubiłam także jego humor i podejście do życia.
Choć pod koniec książki zdenerwował mnie, ponieważ na pewną sytuację zareagował dość brutalnie, ale jeśli przeczytacie tę powieść to dowiecie się, że miał ku temu powód.

Bardzo szybko da się polubić przyjaciół Lemon. To bystre i szczere osoby, które dużo przeszły i potrafią zrozumieć więcej niż niejeden dorosły.
Podsumowując, Indeks szczęścia Juniper Lemon to powieść, która w lekki sposób porusza ciężkie tematy. Może czytać ją zarówno dorosła osoba jak i młodszy czytelnik. Nie brakuje tu świetnych bohaterów i przeróżnych uczuć. Poza tym warto ją mieć choćby dla tej pięknej okładki!
Zapewniam Was, że przeczytacie ją w dwa wieczory :)

Tytuł: Indeks szczęścia Juniper Lemon
Autor: Julie Israel
Tłumacz: Joanna Dziubińska
Ilość stron: 372
Gatunek: literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: IUVI
Moja ocena: 8-9/10
Czytaj dalej »

Tea Book Tag

13 sie 2017

Cześć, dzisiaj zapraszam Was na tag z herbatą w roli głównej :) Oczywiście zachęcam do polecania książek z poszczególnych kategorii. Będzie mi naprawdę miło!
Chciałabym również przeprosić za zdjęcia, ponieważ już były na moim blogu. Niestety jest dość pochmurno i wolę dodać ładne zdjęcia jeszcze raz, niż zrobić inne, które nie podobałyby mi się.
Czarna herbata, czyli mój ulubiony klasyk.
Czytam mało klasyków i dopiero zapoznaje się z nimi, więc na początku nie wiedziałam jak odpowiedzieć. Jednak po chwili zastanowienia wybrałam Małego Księcia, a także powieść Oskar i Pani Róża. Te dwie książki są dla mnie naprawdę ogromną motywacją, więc musiałam je tu zamieścić. Chyba każdy je zna, prawda?

Zielona herbata, czyli książka tak nudna, że przy jej czytaniu zasnęłam.
Taką powieścią jest Marsjanin. Była to dla mnie strasznie nudna historia i pamiętam, że czytałam ją ponad dwa tygodnie, co zdarza się u mnie bardzo rzadko. Książka jest nudna i niedopracowana, więc naprawdę można przy niej przysnąć.

Czerwona herbata pu-ehr, czyli książka, w której bohaterowie ciągle się przemieszczają.
Jeśli chodzi o motyw podróży, to idealną książką, a nawet serią jest Biuro Podróży Samotnych Serc (recenzja 1 i 2). To seria o podróżowaniu, w której możemy poznać zwyczaje i zabytki różnych miejsc z całego świata. Naprawdę świetna przygoda!
Herbata oolong, czyli książka, której poświęca się zbyt mało uwagi.
Zdecydowanie Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu (recenzja). To świetna książka z cudownym przekazem i naprawdę nie wiem dlaczego jest tak mało popularna. Porusza ważne motywy takie jak śmierć, miłość, tolerancja i orientacja. 
Czytajcie to, proszę!
Biała herbata, czyli książka niezasłużenie popularna.
Dziewczyna z pociągu, ta książka jest mocno przeciętna, a zyskała ogromną sławę. Uważam, że niesłusznie. Moim zdaniem zamiast tracić pieniądze na promocję tak złej książki, lepiej jest zareklamować coś naprawdę dobrego i wartościowego.

Herbata yerba mate, czyli książka, przy której trzeba przebrnąć przez pierwsze rozdziały, aby akcja się rozwinęła.
Taką powieścią jest Małe życie. Pierwsze rozdziały czyta się dość opornie, ponieważ autor zrobił długie wprowadzenie w życie bohaterów. Jednakże później poznajemy cudowną, a zarazem straszną historię, przez którą przewijamy się naprawdę szybko.
Herbata ziołowa, czyli książka, którą czytano mi na dobranoc, kiedy byłam mała.
Nie czytano mi kiedy byłam mała, więc nie mogę odpowiedzieć. Chociaż jeśli chodziłoby o czytanie samemu to byłby to Czerwony Kapturek oraz Kubuś Puchatek.

Herbata owocowa, czyli moja ulubiona lekka książka.
Takich książek jest dużo, jednak jeśli muszę wybrać to zdecydowanie jest to duologia Lato koloru wiśni (recenzja). To bardzo lekkie i przezabawne książki, które czyta się w ekspresowym tempie. 
Iced tea, czyli książka, która zmroziła mi krew w żyłach.
Myślę, myślę i stwierdzam, że nie mam takiej książki. Jeśli taka była to już jej po prostu nie pamiętam. Dlatego chciałabym Was poprosić o polecenie czegoś dobrego :) 

Rozlana herbata, czyli kogo taguję.
Oczywiście Filipa!
Z chęcią zobaczę ten tag również u Gosi z Okularnica czyta :)
I u Oli z Zanim się obudzę ^^
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia