Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzja. Pokaż wszystkie posty

Przedsmak zła

27 mar 2018


Cześć, po długiej przerwie wracam i mam nadzieję, że znajdę czas i już nie ucieknę z blogosfery.
Dzisiaj zapraszam Was na recenzję książki Przedsmak zła. Już na wstępie wspomnę, że to naprawdę dobra powieść.
Alex Kava powraca z prequelem fenomenalnej serii o Maggie O'Dell- agentce FBI specjalizującej się w tworzeniu profili seryjnych morderców.
W Przedsmaku zła O'Dell musi stawić czoło psychopatycznemu Albertowi Stucky. Sprawa komplikuje się, gdy Stucky postanawia wciągnąć ją w grę, w której zatrze się granica między myśliwym a zwierzyną.

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki, ale muszę przyznać, że naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła i spodobała mi się jej wyobraźnia.

Powieść jest znakomicie napisana  i nawet gdybym chciała nie mam się do czego "przyczepić". Fabuła jest oryginalna i momentami naprawdę brutalna. Tekst nie zawiera niepotrzebnych zwrotów akcji, opisów czy zbędnych bohaterów. Alex naprawdę dobrze rozplanowała tę historię od początku aż do samego końca. Książka jest dynamiczna i nie zawiera bezcelowych wstępów do głównego wydarzenia.

Poza brutalnością możemy poznać delikatną stronę powieści. Autorka ukazała główną bohaterkę nie tylko jako silną, niezależną i niczego nie bojącą się kobietę, ale zaprezentowała nam agentkę O'Dell jako kobietę pochłoniętą pracą- naprawdę niebezpieczną i osobę odsuwającą się od swoich najbliższych. Możemy zauważyć, że tak stresująca praca odbija się również na psychice bohaterki.
Niemniej jednak podziwiam dążenie do celu agentki O'Dell i uważam, że jest postacią, którą czytelnik bardzo szybko może polubić.

Na plus jest również zastosowanie przez autorkę narracji z perspektywy kilku bohaterów. Możemy poznać myśli agentki, zabójcy i ofiary.
Tok myślenia zabójcy jest naprawdę zwariowany i brutalny. A jego osoba jest ułożona i skrupulatna.
Rozumowanie tej osoby nierzadko może przyprawić czytelnika o dreszcze. 

Naprawdę warto sięgnąć po tę książkę, ponieważ jej akcja to istny emocjonalny rollercoaster. Szybkie zwroty akcji, zdarzenia pełne napięcia, tajemnice, niebezpieczeństwo i wyścig dobra ze złem. Możemy zauważyć również nękanie.
Czego chcieć więcej? Według mnie to naprawdę dobra książka, od której trudno się oderwać.

Podsumowując, według mnie Przedsmak zła to naprawdę dobry początek serii. Myślę, że każdy czytelnik kryminałów powinien sięgnąć po tę pozycję. Książka trzyma w napięciu aż do samego końca, a historia jest nieprzewidywalna i pełna akcji.
Nie rozpisuję się w tej recenzji, ponieważ jedyne co mam Wam do przekazania jest to żebyście jak najszybciej sięgnęli po tę powieść.
Jestem pewna, że na mojej półce zagości niedługo cała seria o agentce O'Dell.
Tytuł: Przedsmak złą
Autor: Alex Kava
Tłumacz: Katarzyna Ciążyńska
Ilość stron: 335
Gatunek: thriller, kryminał
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Moja ocena: 9/10
Czytaj dalej »

Zostać Panią Parrish

9 sty 2018

Cześć! Ostatnio nie mam czasu dla Was pisać, mam przez to dość nieciekawy humor. Na szczęście już niedługo będę miała ferie i zaplanowane posty pojawią się na blogu :)
Dzisiaj zapraszam Was na krótką recenzję książki Zostać Panią Parrish.
Amber Petterson uważa, że jest stworzona do życia w luksusie. Ma wybujałe ambicje, zero skrupułów i spore zdolności aktorskie. Daphne Parrish ma wszystko, o czym marzy Amber. Bogatego i przystojnego męża, luksusowy dom i udane dzieci. Prowadzi idealne, pozbawione trosk życie. Amber obmyśla plan, jak zająć jej miejsce. Bez skrupułów, krok po kroku wdziera się w życie Parrishów, umiejętnie manipulując wszystkimi członkami rodziny. Prowadzi cyniczną grę, ale musi się spieszyć, bo na jaw mogą wyjść jej sekrety z przeszłości. Nie wie, że sama jest tylko pionkiem i to nie ona rozdaje karty.

Po pierwsze chciałabym poruszyć temat reklamy książki. Napisane jest, że to thriller, choć ja osobiście sądzę, że tej powieści naprawdę do tego daleko. Jest to raczej powieść psychologiczna, w której są ukazane aspekty kryminalne. Myślę, że większość osób, które czytały tę powieść zgodzą się ze mną.

Historię poznajemy z perspektywy dwóch bohaterek. Nie mogę zdradzić Wam fabuły, ale chciałabym napisać, że podczas dalszego czytania coraz lepiej rozumiemy postacie i ich zachowania.
Choć przyznam się szczerze, że żadna z bohaterek nie przypadła mi do gustu. Niestety dość często mocno mnie irytowały, nie zdobyły mojej sympatii, tak jak bohaterowie w większości książek.
Jednak dzięki głównym postaciom powieści i dzięki tej historii mogłam zrozumieć kilka ważnych faktów. W pamięci szczególnie pozostał mi obraz tego do czego jest w stanie posunąć się człowiek, aby spełnić swoje nierzeczywiste cele. Uświadomiłam sobie, że w prawdziwym życiu również mogą żyć takie osoby.

Książka ukazuje jak pieniądze mogą zawładnąć człowiekiem i co taka osoba potrafi zrobić, by je posiadać. Jednak nadal nie zwiększa to mojej oceny, Jest to dla mnie książka do pochłonięcia w jeden wieczór i zapomnienia.

Nie podobało mi się przesycenie historii nierealnymi i niezrozumiałymi zdarzeniami. Dlaczego autorka nie usunęła tego problemu i nie dodała do książki więcej wątków kryminalnych? Byłoby o niebo lepiej :)
Fakt, książkę czyta się naprawdę szybko i jest to dość pochłaniająca historia, ale czy to wystarczy, aby zachęcić Was do jej przeczytania?
Fabuła jest prosta, częściowo lekko nużąca, ale nie zmienia to faktu, że powieść wciąga. Czytelnik jest ciekawy co będzie z Amber.
Jednak pomimo poprawności nadal brakuje mi czegoś w tej książce. Niestety mam co do niej mieszane uczucia, ale może Wam się spodoba.
W związku z tym nie odradzam, ale i nie polecam Zostać Panią Parrish. Jeśli macie ochotę to śmiało próbujcie twórczości Liv Constantine. Dla mnie jest to zbyt nijaka powieść.

Tytuł: Zostać Panią Parrish
Autor: Liv Constantine
Tłumacz: Maria Brzezicka 
Ilość stron: 384
Gatunek: thriller, kryminał
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Moja ocena: 4/10

Zaczytanych chwil!
Czytaj dalej »

Raz na zawsze

22 gru 2017

Cześć! Przez obowiązki nie mam czasu pisać, a co najgorsze- czytać. Jednak dziś znalazłam troszeczkę czasu i przychodzę aby podzielić się z Wami opinią o książce Sarah Dessen :) Dziś wyjątkowo krótka recenzja, ale historia również taka była i nie udało mi się nic więcej napisać.
Louna, córka wziętej konsultantki ślubnej Natalie Barrett, widziała już ceremonie w każdych dekoracjach: na plaży, w zabytkowych rezydencjach, w eleganckich hotelach i ogrodach. Być może dlatego ma tak sceptyczny stosunek do happy endów, wszystkich tych "żyli długo i szczęśliwie"- zwłaszcza, że jej własna historia miłosna zakończyła się tragicznie.
Gdy Louna na jednym z wesel poznaje uroczego i beztroskiego  podrywacza Ambrose'a, trzyma go na dystans. On jednak nie zamierza się poddać, nareszcie bowiem spotkał dziewczynę, na której mu zależy.

Na samym początku chciałabym pochwalić autorkę za poczucie humoru. Żartobliwość w tej powieści naprawdę może poprawić nastrój, poza tym dzięki temu czytanie idzie nam jeszcze szybciej :)

Spodobało mi się również pokazanie pracy konsultantów ślubnych. Ponieważ w Polsce nie jest to zbyt sławny zawód, to książka staje się coraz ciekawsza. Poprzez książkę możemy zobaczyć jak dużo musi zrobić osoba organizująca wesele i że czasami warto jest zatrudnić kogoś kto nam pomoże i zamieni nasz wielki dzień w coś cudownego i idealnie zorganizowanego.

W książce możemy poznać również dwie miłosne historie. Pierwszą- Louny i Ethana, już od samego początku wiemy, że historia tych dwojga skończy się nieszczęśliwie. Druga natomiast dzieje się pomiędzy główną bohaterką a nowo zatrudnionym pracownikiem- Ambrose. I tu już nie mogę Wam zdradzić nic więcej, ponieważ chciałabym abyście przeczytali tę książkę i sami dowiedzieli się co wyniknie z tej miłości i dlaczego ta pierwsza okazała się nieszczęśliwa.
Pomimo tego, że książka przepełniona jest słodkimi sytuacjami i typowymi myślami każdej nastolatki, to czyta się ją naprawdę przyjemnie i czytelnik nie chce przerywać historii.
To powieść na 2-3 godziny :)

Bardzo polubiłam również bohaterów i pomimo tego, że byli dość schematyczni to czytelnik szybko chciał poznać ich lepiej i zżywał się z nimi.
Louna jest bohaterką oschłą i trzymającą się na dystans, choć jeśli ją poznamy wiemy, że w głębi duszy jest to osoba uczuciowa i delikatna. Jeśli mam być szczera to naprawdę ją polubiłam i troszkę się z nią utożsamiam.
Natomiast Ambrose z początku był osobą naprawdę denerwującą i traktował dziewczyny jak przedmiot. Jednak po początkowej fazie irytacji bohater zmienił się i mogłam zrozumieć jego prawdziwe uczucia. Polubiłam go :)

Poza tym chciałabym Was zachęcić do zwrócenia uwagi na Williama, nie wiem jak Wy, ale ja naprawdę szczerze go polubiłam.
Podsumowując, Raz na zawsze jeśli się zastanowić to książka, która nie uczy nas wielu rzeczy i nie jest wyjątkową powieścią. Jednak jest tak ciepła i uczuciowa, że czytelnik może się wzruszyć i naprawdę wczuć w historię bohaterów. A wątek miłosny jest tak dobrze napisany, że z chęcią zobaczyłabym ekranizację tej powieści.
To przyjemna, ciepła i krótka powieść na jeden wieczór przy ciepłym napoju. Pomimo, że jest to historia, która nie zostaje na długo w pamięci to i tak warto spędzić z nią czas.

Tytuł: Raz na zawsze
Autor: Sarah Dessen
Tłumacz: Katarzyna Makaruk
Ilość stron: 334
Gatunek: literatura obyczajowa, młodzieżowa
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Moja ocena: 7-8/10

Zaczytanych chwil!

*Pierwsze zdjęcie jest z grafiki Google, ponieważ przez pogodę nie mogłam wykonać zdjęć. Jednakże zmienię je jak najszybciej :)
Czytaj dalej »

Zdobyć Rosie. Czas próby

22 lis 2017

Cześć! Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami opinią o książce Zdobyć Rosie. Czas próby.
Już na wstępie chciałabym dodać, że będzie krótka, ponieważ jest to druga część i w wyniku uniknięcia spoilerów długość recenzji się skróci. 
Poniżej wstawiam opis pierwszego tomu :) Drugiego niestety nie mogę dodać.

Nate Peters, niepoprawny podrywacz i łamacz serc, lubi swoje życie pełne przelotnych romansów. Patrząc jednak na szczęśliwe małżeństwo Anny i Ashtona, coraz częściej zastanawia się, jak by to było, gdyby miał dziewczynę na stałe. Uznaje, że jeszcze do tego nie dorósł. Aż do czasu, kiedy poznaje Rosie. To zdecydowanie kobieta na całe życie, nie na krótki romans. Absolutnie wyjątkowa i niestety całym sercem oddana komuś innemu. Rosie nie jest zainteresowana znajomością z Nate'em, co tylko mobilizuje go do działania.

Tak jak w poprzedniej części ponownie dostajemy poprawną i całkiem ciekawą historię. Książka jest przyjemna, a bohaterowie są wykreowani tak samo dobrze jak w pierwszym tomie.
I uwaga, uwaga- Nate nie jest już denerwujący! A DJ to cudowne dziecko i uwielbiam jego osobę.

Poza tym mimo przewidywalności w pierwszej części człowiek jest ciekawy kolejnej. Tak samo jest z drugą, historia jest prosta, ale czytelnik nadal ma ochotę ją czytać. Autorka poprawnie wykreowała historię.

Choć muszę przyznać, że w pewnym momencie czytania K. Moseley mnie zszokowała. Przez kilka końcowych rozdziałów czytałam z zapartym tchem i czekałam na to co się wydarzy. 
Na szczęście skończyło się to tak jak chciałam i na koniec książki odetchnęłam z ulgą. To wydarzenie również udowodniło intencje Nete i wszystkie jego fanki pokochały go jeszcze bardziej. Ja sama go polubiłam :)
Pisarka ukazała nam również motyw samotnej matki i nie wahała się pokazać prawdziwych problemów takiej kobiety. Tym samym udowadnia, że nawet taka osoba może ponownie zaznać szczęścia. Wątek ten jest składny i prawdziwy.
Spodobało mi się także to, że autorka poprzez pokazanie szczęścia Anny i Ashtona, ukazała nam uczucia Rosie. Na pewno podczas czytania zauważycie różnicę uczuć tych osób.

W historii znajdziemy także motywy takie jak rodzina, zmiana osobowości, walka o bliską osobę, a także silną wolę i problem finansowy.
Wątki wykreowane są bardzo dobrze- realistycznie i spójnie. 

No cóż, nie powinnam Wam więcej zdradzać, bo zaczniecie przewidywać całą historię!  :)
Więc podsumowując, Zdobyć Rosie. Czas próby, to książka przyjemna i dość prosta. Nie jest pełna akcji, ale w dużej mierze jest historią prawdziwą. Możemy się z niej wiele nauczyć i spojrzeć na niektóre sprawy inaczej. 
Niemniej jednak jest to książka, którą raczej szybko się zapomni. Jednak pomimo to polecam ją tym osobom, które czytając chcą odpocząć. 
Tytuł: Zdobyć Rosie. Czas próby
Autor: Kirsty Moseley
Tłumacz: Krzysztof Obłucki
Ilość stron: 303
Gatunek: literatura obyczajowa, romans
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Moja ocena: 6/10

Zaczytanych chwil!
Czytaj dalej »

Fotoksiążka od Saal Digital

11 lis 2017

Cześć! Dzisiaj przychodzę z dość nietypową recenzją, a mianowicie chciałabym Wam troszkę napisać o fotoksiążce firmy Saal Digital.
Zacznijmy może od jakości. Jest naprawdę dobra i zazwyczaj wszystkie zdjęcia są takie jakie dodaliśmy do naszej fotoksiążki. Fakt, mi trafiło się jedno zdjęcie, które pomimo dobrej, a nawet bardzo dobrej jakości zostało zmienione na gorszą a nawet zaszumioną, a kolory zdjęcia uległy zmianie.
Jednakże to tylko jednorazowy błąd, więc możemy wybaczyć Saal Digital! :)

Równie ważnym aspektem tej książki jest to, że zdjęcia na szczęście nie przebijają. Choć jeśli ktoś jest dociekliwy, to zauważy, że pod światło jednak troszeczkę widać fotografie, które są po drugiej stronie kartki.
Według mnie grubość i przejrzystość kartek jest odpowiednia.
Podoba mi się również to, że fotografie są dopasowane do zgięć książki i nasze prace w żaden sposób nie zostały przycięte. Dzięki temu możemy umieścić swoje zdjęcie na całej stronie i nadal będzie to dobrze wyglądać.
A jeśli jesteśmy już przy temacie układu zdjęć, to naprawdę dobrze, że w programie Saal Digital mamy opcję dowolnego umieszczenia swoich prac , zmieniania rozmiaru, przycinania i dodawania teksu. Możemy umieścić tam swój podpis, cytat, wiersz, cokolwiek. Na końcu wpisu wstawiam Wam zdjęcie mojej książki, umieściłam w niej cytaty, które są dla mnie ważne.
Mamy także opcję wklejenia swojego zdjęcie na okładkę, ja tak zrobiłam:)

Możemy również wybrać rozmiar i teksturę naszej książki. Kartki także mogą być takie, jakie najbardziej nam się podobają. Ja wybrałam najpopularniejsze, czyli błyszczące. Gdyby ktoś byłby ciekawy, to moja fotoksiążka jest w rozmiarze A5, czyli jak zwykły zeszyt.
Jest solidnie wykonana, a strony nie wypadają nawet po wielokrotnym przeglądaniu.
I już na koniec mojej recenzji chciałabym napisać o dwóch wadach.
Pierwszą (choć mi ona nie przeszkadza) są dwa małe kody kreskowe na naszej książce. Pierwszy jest na tylnej okładce, a następny na ostatniej stronie fotoksiążki.
Drugą i ostatnią wadą jest nienaturalne wyginanie się kartek. Przy kilkakrotnym oglądaniu strony dziwnie się układają i są pofalowane. Da się to naprawić wkładając książkę, między inne powieści czy też słowniki, po jakimś czasie książka wróci do początkowego stanu, choć na dłuższy czas jest to po prostu uciążliwe.

Czy polecam? Tak, oczywiście. Jest to naprawdę świetna forma zatrzymywania swoich wspomnień na dłużej. Fotoksiążka nadaję się również do stworzenia swojego portfolio (jeśli zajmujemy się fotografią).
Jest wykonana solidnie i w wysokiej jakości. I myślę, że pomimo wysokiej ceny warto zainwestować w taką książkę. Choć i tak muszę przyznać, że cena mogłaby być trochę niższa, bo firma może na tym utracić i klienci uciekną do tańszych rozwiązań i innych firm.

Zaczytanych chwil!
Czytaj dalej »

Zdobyć Rosie. Początek gry

22 paź 2017

Cześć! Mam czas, więc dodaję kolejną recenzję :) Zastanawiam się również nad następnym postem. Chcielibyście recenzję, tag czy może jeszcze coś innego?
Zapraszam do czytania!

Nate Peters, niepoprawny podrywacz i łamacz serc, lubi swoje życie pełne przelotnych romansów. Patrząc jednak na szczęśliwe małżeństwo Anny i Ashtona, coraz częściej zastanawia się, jak by to było, gdyby miał dziewczynę na stałe. Uznaje, że jeszcze do tego nie dorósł. Aż do czasu, kiedy poznaje Rosie. To zdecydowanie kobieta na całe życie, nie na krótki romans. Absolutnie wyjątkowa i niestety całym sercem oddana komuś innemu. Rosie nie jest zainteresowana znajomością z Nate'em, co tylko mobilizuje go do działania.
Obiecałam sobie, że nie przeczytam już żadnej książki tej autorki. Oczywiście wyszło całkiem inaczej i coś mnie pchnęło do przeczytania kolejnej powieści K. Moseley.

Po pierwsze z początku strasznie irytował mnie Nate. Jego sposób życia i podejście do kobiet wyprowadzało mnie z równowagi. Myślałam o nim, jako o kimś zepsutym.
Tak więc brawa dla Nate za zirytowanie mnie już od pierwszych stron!
Na szczęście później było troszkę lepiej, ponieważ bohater zauważył, że zależy mu na Rosie i przystopował z bezmyślnymi komentarzami do kobiet, a jeśli takie były, to kierował je wyłącznie do jednej osoby- Rosie.

Nie wiem dlaczego nie zaczęłam od oceniania fabuły, ale no trudno, czy muszę pisać schematycznie? :) No ale nic, teraz o tym napiszę!

Jeśli mam szczerze ocenić tę książkę to przyznam, że naprawdę nie wiem jak. Z jednej strony jest to lekka i przyjemna powieść. Styl i fabuła pomimo schematyczności dopasowały się do moich oczekiwań i czytałam lekturę z miłą chęcią.
Jednak z drugiej strony czegoś mi zabrakło. nie wiem, myślę, że chodzi o brak niespodziewanych zdarzeń i szybkich zwrotów akcji. Może przydałoby się tu więcej tajemniczości, tak myślę.
Spodobało mi się również umieszczenie wątku rodziny, w ten sposób autorka pokazała, że naprawdę można być szczęśliwym z kimś kogo kochamy.
I jeśli jesteśmy przy rodzinie, to K. Moseley ma ode mnie ogromny plus za wplątanie w historię Anny, Ashtona i ich uroczego dziecka. Było to naprawdę dobrym pomysłem.

W powieści zostały poruszone takie wątki jak zmiana osobowości, miłość, przezwyciężenie złych wspomnień i przyjaźń.
Przyjaźń Anny i Ashtona z Rosie i Nate'm jest naprawdę silna i szczera. Podoba mi się to.

Książka była po prostu przyjemna. Historia była spójna, interesująca i pochłaniająca. Autorka ukazała przebieganie i doświadczanie takiego uczucia jak miłość, a wraz z tym udowodniła nam, że mogą pojawić się trudności z tym związane. Jednak zawsze jest wyjście z sytuacji, pamiętajcie.

I już na koniec, przed samym podsumowaniem, chciałabym wspomnieć o Rosie. Czytelnik naprawdę szybko może polubić tę postać.
Bohaterka jest silna i niezależna. Pomimo złych życiowych doświadczeń nadal stara się jak może, by nadal żyć szczęśliwie. Poza tym jest świetną przyjaciółką Anny i Ashtona.
Pisarka wykreowała ją szczerze i realistycznie.
Podsumowując, Zdobyć Rosie to powieść na jeden wieczór. Jest przyjemna i napisana w taki sposób, że możemy pochłonąć ją w jeden wieczór, czyta się ją w ekspresowym tempie.
Pomimo, że jest prosta i schematyczna, to jest naprawdę wciągająca. Myślę, że jest to najprzyjemniejsza i najbardziej urokliwa powieść K. Moseley.
Jednak ma kilka swoich wad i jest książką, którą zapomnimy tak samo szybko jak ją przeczytaliśmy.
Czy polecam? Tak, ale tylko tym osobom, które szukają czegoś na odstresowanie się i nie mają zamiaru oceniać tej powieści.

Tytuł: Zdobyć Rosie. Początek gry
Autor: Kirsty Moseley
Tłumacz: Krzysztof Obłucki
Ilość stron: 318
Gatunek: literatura obyczajowa, romans
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Moja ocena: 6-7/10

Zaczytanych chwil kochani!
Czytaj dalej »

#niewidzialna

18 paź 2017

Cześć! Dzisiaj zapraszam Was na moją opinię o powieści #niewidzialna autorstwa Sharon Huss Roat. Recenzja miała być już tydzień temu, ale praktyki i robienie kursu na prawo jazdy niezbyt chce łączyć się z blogiem.
Vicky Decker nie rzuca się w oczy. Jest przeciętna, chorobliwie nieśmiała, nie ma znajomych. Czuje się samotna.
Jako @observi jest duszą towarzystwa. Wrzuca zdjęcia z imprez, kolorowe stories, na których jest roześmiana, wśród znanych ludzi. Ma coraz więcej followersów, zbiera tysiące lajków i komentarzy.
Na Instagramie jest gwiazdą, po raz pierwszy w życiu, W końcu może być tym, kim chce.

Fikcyjny profil dopracowuje w każdym szczególe. Uświadamia sobie, że mogłaby przez resztę życia nie wychodzić z pokoju. Im bardziej jest @Observi, tym lepiej rozumie, ze w realnym świecie roi się od ludzi, którzy są równie #samotni i #niezauważalni jak ona.
By pomóc im i sobie, musi pokazać światu swoją prawdziwą twarz. Czy zdobędzie się na odwagę i zacznie żyć naprawdę?

Zacznijmy od tego, że książka jest przede wszystkim o znalezieniu akceptacji wśród innych. Książka ukazuje jaki wpływ mają media społecznościowe na nastolatków. Możemy zobaczyć ile samotnych osób jest na świecie i zauważyć, że ich sposób na znajomość to pokazywanie na zdjęciach swojego bólu.

Muszę przyznać, że na początku książka kompletnie nie przypadła mi do gustu, a styl pisania autorki mnie irytował i według mnie był dziecinny. Jednak z dalszym czytaniem było coraz lepiej i książka całkiem mi się podobała, choć styl pisania nadal trochę mnie drażnił.
Po porównaniu do Girl Online wiele osób nie ma ochoty czytać tej powieści, ponieważ ma wrażenie, że będzie to kolejna historia o zdobywaniu popularności.
Zdziwię Was, nie, nie jest. #niewidzialna to książka o samotnej osobie, która pomimo swojej blokady znalazła sposób na pomoc innym osobom w takiej sytuacji. Nie chodziło jej o sławę, tylko najzwyczajniej w świecie o pomoc i znalezienie nowych przyjaciół

Vicky poprzez prowadzenie konta zauważa, że nie tylko ona jest samotna. Okazuje się, że nawet największe dusze towarzystwa borykają się z samotnością. Postarajmy się porozmawiać z tymi osobami, jedna rozmowa może zdziałać naprawdę dużo.
Książka skłania do rozejrzenia się i zastanowienia nad tym jak czują się osoby wokół nas.

#niewidzialna na pewno pomoże niemałej ilości młodych osób, jeśli czują się samotni to właśnie ta książka stanie się dla nich poradnikiem i udowodni, że pomimo długich i ciężkich starań w końcu znajdziemy osobę a nawet osoby, na których będzie nam zależeć.

Jest to również książka, która udowadnia nam, że kłamstwo zawsze wyjdzie na jaw. Niestety więcej nie mogę Wam napisać, ponieważ nie chcę spoilerować :)
Spodobał mi się również wątek miłosny, który był po prostu uroczy. Rozwijał się powoli i szczerze, poza tym nie był na pierwszym planie. Pozostał dodatkiem do całej historii i to mi naprawdę pasuje.

Podczas czytania zwróćcie również uwagę na takie motywy jak wsparcie rodziców, moc przyjaźni i internetu

Na koniec chciałabym wspomnieć o bohaterach, autorka ucharakteryzowała ich jako silnych i chcących pomagać, nawet jeśli wcześniej mieli do tego dość słomiany zapał. Podoba mi się to, że są realistyczni, szczerzy i dobrze wykreowani.
Vi była nieśmiała, dobroduszna i łagodna, a Lipton zabawny, ostrożny i wyrozumiały. Byli dobrzy i realistyczni tak samo jak inni bohaterowie.
Podsumowując. #niewidzialna to lekka, tajemnicza i pouczająca książka. Dzięki tej historii poznamy życie samotnej osoby, która po jednym łamiącym jej serce zdarzeniu osiąga siłę i chcę pomagać i zmieniać życie innych.
Powieść pokazuje jak niewiele trzeba aby pomóc drugiej osobie. Możemy udowodnić sobie, że nie jesteśmy sami z samotnością.
Pomimo kilku błędów i nudnych momentów książkę naprawdę warto przeczytać, ponieważ może nam pomóc oraz uświadomić czym jest samotność.
Wiem, że szybko zapomnę o tej powieści, ale świadomość tego, że trzeba pomagać zawsze ze mną pozostanie.

Tytuł: #niewidzialna
Autor: Sharon Huss Roat
Tłumacz: Małgorzata Hesko-Kołodzińska
Ilość stron: 335
Gatunek: literatura obyczajowa
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Moja ocena: 6-7/10

Zaczytanych chwili!
I jeśli macie ochotę to śmiało możecie do mnie pisać! :)

Czytaj dalej »

Consolation- przedpremierowo

8 paź 2017

Cześć! Dziś przychodzę do Was z przedpremierową recenzją książki Corinne Michaels, a mianowicie Consolation. Tak naprawdę już na początku ostrzegam, że wpis będzie dość chaotyczny, bo nadal dokładnie nie wiem jak ocenić tę książkę. Jednakże nie chcę zwlekać z recenzją, ponieważ za jakiś czas zapomnę o wielu szczegółach książki.
Liam nie miał być moim szczęśliwym zakończeniem. Nawet nie byłam nim zainteresowana. Był najlepszym przyjacielem mojego męża- zakazanym owocem. Tyle że mój mąż nie żyje, a ja czuję się samotna. Tęsknię za nim i ląduje w ramionach Liama. Jedna wspólna noc zmienia wszystko. Teraz muszę zdecydować, czy naprawdę go kocham, czy jest dla mnie tylko nagrodą pocieszenia. 

Już odkąd poznałam opis książki wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Choć powieści z wątkiem miłosnym jest tysiące, to nadal bardzo je lubię i myślę, że jeszcze przez długi czas będę je czytała. 

Może na początku napiszę trochę o całości- zarówno wykonaniu jak i fabule. 
Od razu mogę stwierdzić, że książka jest pełna zwrotów akcji, miłości i wzruszenń. Oczywiście bardzo mi się to podoba.

W powieści możemy odczuwać emocje razem z bohaterami. Już od pierwszej strony można uronić łzy. To cudowne móc odczuwać uczucia przy każdej czytanej stronie. Jest to książka z tych, w których czytelnik ma wrażenie uczestniczenia w historii.
Wydarzenia przedstawione w książce obrazują nam prawdziwe życie kobiet, które są związane z żołnierzami. Związek takich par opiera się na rozstaniach, czekaniu i nadziei, Kobiety mają świadomość tego, że w pewnym momencie mogą zostać same, a ich serce zostanie złamane. Nie oczekują od swoich mężczyzn obietnic o powrocie.

Historia, którą napisała C. Michaels uświadamia nas również, że śmierci nie da się uniknąć. Autorka pokazuje nam, że musimy żyć dalej. Po jakimś czasie powinniśmy ponownie ułożyć sobie życie, mamy prawo do ponownego zakochania się i przeżycia radosnych chwil.

Również pod względem wykonania pisarka mnie nie zawiodła. Choć zauważyłam kilka niedociągnięć i przesłodzonych momentów, to i tak całość mi się spodobała.
C. Michaels wprowadziła również nowe wątki i pokazała nam prawdziwe uczucia.
Oczywiście muszę wspomnieć także o zakończeniu, bo jest bardzo, ale to bardzo zaskakujące i nigdy nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Pozostaje mi tylko czekać do grudnia na następną część, niestety.

Na koniec chciałabym napisać kilka zdań o bohaterach.
Uważam, że zostali wykreowani realistycznie i są ukazani jako silne psychicznie osoby, co moim zdaniem jest na plus.

Natalie polubiłam od pierwszych stron. Na początku była osobą, która nie ma pojęcia jak poradzić sobie ze stratą bliskiej osoby, jednak później widzimy, że jest również kobietą z mocnym i zadziornym charakterem.

Liam natomiast jest opiekuńczym, pomocnym i szczerym człowiekiem. Wpiera Natalie i pomaga jej z wychowaniem małej córeczki.
Choć muszę przyznać, że czasami był przedstawiony w przesłodzony sposób i troszeczkę mnie to drażniło.
Podsumowując, Consolation to powieść, którą powinna przeczytać każda kobieta. Jest to książka przepełniona uczuciami, intensywna i uzależniająca. Ważne jest również to, że pokazuje prawdziwe życie i porusza naprawdę trudny i rzadko poruszany wątek.
I choć ma kilka małych wad to zaręczam Wam, że pochłoniecie ją w jeden wieczór, naprawdę!

Tytuł: Consolation. Tom 1
Autor: Corinne Michaels
Tłumacz: Kinga Markiewicz
Ilość stron: 343
Gatunek: romans, literatura obyczajowa
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Moja ocena: 8/10
Premiera: 11.10.2017 r
Zaczytanych chwil!
Czytaj dalej »

Zachód słońca w Central Parku

13 wrz 2017

Cześć! Muszę przyznać się Wam, że nie mam czasu, ale pomimo tego zamiast uczyć się na jutrzejszą kartkówkę, to siedzę i piszę dla Was recenzję :) No cóż, są rzeczy ważne i ważniejsze...
Dziś zapraszam Was na krótką opinię o Zachód słońca w central Parku autorstwa Sarah Morgan.
Do osób, które czytały: Wiecie dlaczego zdjęcie z kotem? ^^
Frankie jest konkretna i rzeczowa, nie lubi wylewności, nie wierzy też w romantyczne związki. Ale choć wygląda na silną i opanowaną, kłębi się w niej mnóstwo emocji. Rozwód rodziców i złośliwość rówieśników mocno ją zraniły, dlatego Frankie ukrywa się za pozą twardzielki i za okularami. Nie może jednak udawać i maskować się w nieskończoność. Na szczęście może liczyć na przyjaciółki, a zwłaszcza brata jednej z nich, Matta, który szczególnie ją lubi. Lecz co robić, kiedy to właśnie Matt, najlepszy przyjaciel, staje się problemem, odkrywając przed nią własne sekrety?

Na początku muszę przyznać się, że nie miałam pojęcia, że jest to druga część. Naprawdę się tego nie odczuwa. Oczywiście pierwszą także przeczytam!

Jest to przede wszystkim urocza opowieść o przyjaźni i miłości.
Przyjaźń tej trójki kobiet jest inspirująca i prawdziwa. Możemy zobaczyć jak bardzo się kochają i wspierają. Kiedy jedna z nich ma problem od razu dostaje wsparcie i pocieszenie od pozostałych przyjaciółek.

Jeśli chodzi o wątek miłości autorka bardzo dobrze pokazała jak trudna może być i jaki wpływ ma na nią przeszłość. Nie jest to tylko romans, który czytelnik przeczyta i zapomni. Ta miłosna historia, poza tym, że jest realistycznie i dobrze wykreowana jest inspirująca i pouczająca. Uważam również motyw miłości za błyskotliwy i pełny wrażeń.
S. Morgan poruszyła także temat tego jak wydarzenia z przeszłości mogą wpłynąć na teraźniejszość. Główna bohaterka tej części kłębi w swoim wnętrzu naprawdę dużo negatywnych uczuć- rozwód rodziców, a razem z tym załamana matka i rówieśnicy, którzy byli dla niej wulgarni i złośliwi.
Wszystkie te przeżycia odbijają się na Frankie i nawet po wielu latach, kiedy jest już dorosłą kobietą nadal trudno jest jej przezwyciężyć strach i kompleksy.

Autorka pozwala nam dokładnie poznać bohaterkę, pokazuje zarówno jej zalety jak i wady. Czytelnik ma szansę dobrze zrozumieć problem Frankie i zrozumieć dlaczego tak trudno jest jej zmienić się i zrozumieć, że jest piękną i wartościową kobietą.
Ukazane jest to w realistyczny sposób i szczerze można polubić główną bohaterkę za to jaka jest dzielna.

Muszę się przyznać, że uwielbiam Sarah Morgan za takiego bohatera jak Matt! Ja naprawdę wiem, że prawie w każdym romansie jest taka cudowna i romantyczna postać, ale on spodobał mi się szczególnie. Jego starania by Frankie wreszcie się zaakceptowała i zrozumiała, że może zostawić przeszłość za sobą były po prostu urocze, naprawdę. Poza tym cenię tego bohatera za cierpliwość, bo jeśli przeczytacie tę książkę, to zrozumiecie, że nie wszyscy byliby spokojni i opanowani, aż do końca ich historii. Mówiąc szczerze ja wybuchłabym już w połowie i nie mogła utrzymać żadnych tajemnic ani sekundy dłużej.
Poza tym książka porusza jeszcze jeden ważny wątek, a mianowicie pokazuje nam jak szybko można zranić drugą osobę. Możemy zrozumieć, że trzeba przemyśleć zanim wykona się jakiś ruch. Czasami to co uważamy za dobre dla nas, może naprawdę mocno zranić osobę na której nam zależy.

Podsumowując, Zachód słońca w Central Parku to przede wszystkim lekka i przyjemna książka. Rozwój sytuacji oraz bohaterowie są realistyczni, przez co możemy się z nimi zżyć. Nie brakuje tu również humoru, który umieszczony jest nawet podczas trudnych sytuacji bohaterów. Książka naprawdę wciąga i czyta się ją błyskawicznie, poza tym porusza wątki takie jak: miłość, przyjaźń, zranienie i strach. Pokazuje również przemianę z wystraszonej i zranionej osoby na postać pełną życia i radości.
I oczywiście można czytać ją bez znajomości drugiego tomu (tak jest w moim przypadku), choć zalecam Wam zakupić go w najbliższym czasie tak samo jak ja i nadrobić to! :)
Słyszałam również, że seria ma ponad 5 części i będzie nadal wydawana w Polsce, świetnie, prawda?
Tytuł: Zachód słońca w Central Parku
Autor: Sarah Morgan
Tłumacz: Elżbieta Regulska-Chlebowska
Ilość stron: 3334
Gatunek: romans, literatura obyczajowa
Wydawnictwo: Harper Collins
Moja ocena: 7/10

Zaczytanych chwil kochani!
Czytaj dalej »

Debiutant

10 wrz 2017

Cześć! Przez szkołę brakuje mi czasu, jednak stwierdziłam, że muszę coś dodać i oto jestem z recenzją! :)

We wtorki i piątki Stephen Worthington wykłada na uczelni. W weekendy chodzi na obiad do rodziców. Kilka razy ćwiczy na siłowni z młodszym bratem, a wieczorem wraca do domu o rozsądnej godzinie. Zawsze sam. Stephen ma tylko jeden problem, który nazywa się Julia Wilde.
Najbardziej nieposkromiona studentka, jaką spotkał. Nieuprzejma, prowokująca, nieznośnie irytująca. Stephen nie może się doczekać końca semestru, żeby Julia wreszcie zniknęła z oczu.
Zycie jest jednak pełne niespodzianek. Pewnego wieczoru Stephen trafia do mieszkania Julii. Co z tego wyniknie?
Muszę przyznać, że powieść była niedopracowana, ale czytało się ją w ekspresowym tempie.
Książka jest spójna- co jest plusem, lekka i pochłaniająca.
Fabuła jest ciekawa, choć wiadomo już od początku, że powieść nie zostanie niczym wybitnym, to po prostu luźny romans.

Spodobało mi się również pokazanie przez autorkę przemiany nieśmiałej osoby w kogoś odważnego i śmiałego. Wprawdzie to nadal nie jest świetna książka, ale miło, że nie jest to tępy erotyk.

W fabule ukryty jest również wątek tajemnicy. Julia boi się miłości. Dlaczego?
I dokładnie na tym polegała cała fabuła, na poznawaniu siebie nawzajem i ukrywanie tajemnicy.

Autorka złamała także schemat, to kobieta rządzi w tej historii, nie mężczyzna. To Julia ma nad wszystkim władzę, co czasami mnie denerwowało.
Jednak nadal nie jest to wyjątkowa powieść, tylko zwykła, przeciętna.
Wadą książki jest przede wszystkim wulgarność, wprawdzie rzadko występowała, ale jednak jest i strasznie mnie irytowała.
Nie podobała mi się również zbyt szybka akcja. Wolałabym 50 stron więcej i troszkę wolniejszy przebieg zdarzeń, byłoby bardziej realistycznie.

Niestety niedopracowanie fabuły często stawało się po prostu śmieszne i płytkie.
Żałuję również, że powieść jest tylko z perspektywy Stephen'a. Choć przyznam szczerze, że liczę na to, że drugi tom będzie o Julii.

Jeśli chodzi o bohaterów to nie wywołali we mnie większych emocji i byli mi obojętni. Nie są typem postaci, które od razu się uwielbia.

Stephen jest naiwny, lękliwy i lekkomyślny, co czasami doprowadzało mnie do szału, ponieważ bohater podejmował naprawdę głupie decyzje.
Choć przyznam, że można polubić go za nieśmiałość i ostrożność.
Natomiast Julia to osoba ambitna, odważna, pewna siebie i szczera. Nie wstydzi się siebie i jest śmiała. Jednak irytowała mnie to jak bardzo jest beztroska.
Bohaterowie byli ciekawie wykreowani, jednak ich kłócenie na siłę bardzo denerwuje.
Najbardziej rozbawił mnie brak innych bohaterów. Przez całą książkę poza głównymi postaciami poznałam tylko 3 osoby, brata Stephen'a i dwie przyjaciółki Julii. Niestety więcej osób nie jest mi znane, naprawdę.

Na koniec wspomnę o wydaniu, ponieważ jest bardzo ładnie wykonane.
Jest delikatne, ale pokazuje miłość i tajemnicę. A napis z lekkim gradientem dodaje uroku zdjęciu na książce. Graficy naprawdę się postarali! :)

Podsumowując, Debiutant to świetna powieść na odstresowanie się i przeczytanie w jeden wieczór. To lekka książka, która nie przekazuje zbyt wiele i nie jest zobowiązująca.
Chciałabym tylko dodać, żeby nie wymagać od tej historii zbyt dużo, to tylko erotyk, do zrelaksowania się, nic więcej.
Tytuł: Debiutant
Autor: S.J Hooks
Tłumacz: Aga Zano 
Ilość stron: 271
Gatunek: romans, erotyk
Wydawnictwo: Harper Collins
Moja ocena: 5/10

Zaczytanych chwil!

Czytaj dalej »

Indeks szczęścia Juniper Lemon

25 sie 2017

Cześć! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją całkiem dobrej książki! :)
Muszę przyznać, że ostatnio nie miałam czasu ani ochoty cokolwiek pisać, ale na szczęście wszystko wróciło już do normy i znowu będę dodawać regularnie.
Nie przedłużając zapraszam do czytania :)
Minęło sześćdziesiąt pięć dni od wypadku, który na zawsze odmienił życie Juniper. Świat bez jej cudownej starszej siostry Camilli stał się zimnym i smutnym miejscem.

Pewnego dnia Juniper odkrywa list Camilli napisany w dniu wypadku. List, w którym Cam zrywa z tajemniczym "TY". Jest w szoku- nie wiedziała o związku siostry i ziejąca dziura w jej sercu wydaje się coraz większa. Jaka naprawdę była Cam? Postanawia się tego dowiedzieć, odkryć tożsamość "TY" i dostarczyć mu list.

Ale wtedy Juniper coś gubi. Drobiazg, niewielką kartkę. Jedną z wielu, na których codziennie notuje swój prywatny poziom szczęścia i katalog własnych "wzlotów i upadków dnia". A ta fiszka jest wyjątkowa: zawiera tajemnicę, o której nikt nie może się dowiedzieć.
Na początku powiem trochę o fabule, hm?
Muszę przyznać, że od tej książki nie oczekiwałam zbyt wiele. Myślałam o niej jako przeciętnej młodzieżówce. I fakt, dostałam młodzieżówkę, ale z naprawdę świetnymi wątkami i z bardzo dobrym wykonaniem. Poza tym książka ma głębokie przesłanie.

Jak już pisałam, książka ma dość sporo wątków, przez co czytelnik nie chce odrywać się od treści, ponieważ co rozdział poznajemy coś nowego i równie interesującego. To spójna powieść, która jest pełna znaczeń.

Julie Israel pisze przede wszystkim motywująco. Poruszyła motywy, które coraz częściej występują w naszym wieku. Śmierć i radzenie sobie z tym, przemoc między ojcem a synem, brak porozumienia dziecka z rodzicami, osamotnienie, przyjaźń oraz kłamstwo- to kilka najważniejszych wątków, które porusza ta książka. Plusem jest również przedstawienie tego w realny i lekki sposób. Dzięki temu z historią zapoznać się mogą nie tylko starsi, ale i młodsi czytelnicy.

Spodobał mi się również wątek prowadzenia indeksu szczęścia. Jest to oryginalny pomysł, a poza tym dzięki temu wszystko stało się jasne i dużo łatwiej da się zrozumieć treść oraz uczucia bohaterki.

I jeśli już mówimy o fabule, to bardzo dobrze, że wątek miłosny nie jest tu na pierwszym miejscu. Czytając tę powieść możemy odetchnąć od schematycznych miłości.
I już zakańczając temat fabuły i wszystkich wątków, na koniec chciałabym napisać, że autorka świetnie wykreowała motyw detektywistyczny i dodała tajemniczości, czym dopełniła całą historię.

Muszę przyznać, że bardzo polubiłam bohaterów tej powieści. Z przyjemnością chłonęłam informacje o nich i z zaciekawieniem przeżywałam wszystkie wydarzenia.

Lemon to ambitna, dobroduszna i ciekawa wszystkiego osoba. Nie sposób jej nie lubić, choć momentami jej decyzje mnie denerwowały, ale może dlatego, że ja na jej miejscu postąpiłabym inaczej.

Interesującą osobą jest również Brand. To szczery i śmiały chłopak. Kiedy Lemon podejmowała głupie decyzje potrafił przemówić jej do rozumu. Polubiłam także jego humor i podejście do życia.
Choć pod koniec książki zdenerwował mnie, ponieważ na pewną sytuację zareagował dość brutalnie, ale jeśli przeczytacie tę powieść to dowiecie się, że miał ku temu powód.

Bardzo szybko da się polubić przyjaciół Lemon. To bystre i szczere osoby, które dużo przeszły i potrafią zrozumieć więcej niż niejeden dorosły.
Podsumowując, Indeks szczęścia Juniper Lemon to powieść, która w lekki sposób porusza ciężkie tematy. Może czytać ją zarówno dorosła osoba jak i młodszy czytelnik. Nie brakuje tu świetnych bohaterów i przeróżnych uczuć. Poza tym warto ją mieć choćby dla tej pięknej okładki!
Zapewniam Was, że przeczytacie ją w dwa wieczory :)

Tytuł: Indeks szczęścia Juniper Lemon
Autor: Julie Israel
Tłumacz: Joanna Dziubińska
Ilość stron: 372
Gatunek: literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: IUVI
Moja ocena: 8-9/10
Czytaj dalej »

Wzgórze Niezapominajek

4 sie 2017

Cześć! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją, choć muszę przyznać, że niezbyt pozytywną. Poza tym będzie to krótka recenzja, bo nie wiem co mogę napisać o książce, która mi się nie podobała.
Po opisie książka wydawała się świetna, sami zobaczcie.
Miał być piękny ślub i szczęśliwe życie we dwoje, ale plany rozwiały się w kilka godzin. Lena wyjeżdża do rodzinnej miejscowości nad jeziorem, by w bezpiecznym domu babci leczyć złamane serce. Tam odkrywa, że przyjaciółka, Julia, która zmarła przed rokiem, coś jej zostawiła.
W szkatułce w niezapominajki czeka list i wskazówki do odkrycia tajemnic, które dotyczą Leny, Julii i paru bliskich osób.
Lena postanawia wyjaśnić wszystkie sekrety i poznać prawdę- nie tylko o sobie.

W sumie nawet nie wiem od czego zacząć, bo według mnie to naprawdę kiepska książka.
Może na początek wymienię plusy tej powieści, co Wy na to? :)

Zaletą jest pomysł na fabułę, kiedy czytelnik zapoznaje się z opisem naprawdę się zachęca i chce poznać tajemnice rodziny. Choć wątek jest naprawdę popularny, to autorka ujęła to w taki sposób aby nadać mu tajemniczości i wyjątkowości.

Drugim plusem jest charakterystyka bohaterów, A. Bichalska wykreowała je w taki sposób, aby czytelnik  zżył się z postaciami i ich historią. Wszyscy bohaterowie są życzliwi, kochani i każdy zna każdego.
Myślę, że to plus, choć czasem irytowało mnie to, że wszytko jest idealnie.
Trzecim i ostatnim plusem jest pokazanie walki o swoją pasję. Autorka poprzez osobę Marcina i Leny pokazała, że nie trzeba tracić wiary w nasze marzenia i dążyć do celu. Nawet jeśli coś nam nie wyjdzie warto spróbować ponownie.
Pani Anna uświadamia również, że poprzez pasję możemy wybić się z problemów, smutku, depresji.
Warto mieć hobby już od najmłodszych lat :)

Czas na negatywną stronę recenzji.

Pisarka wymyśliła świetną fabułę, ale wykonanie tego to porażka. Momentami miałam po prostu wrażenie, że pisała to nastolatka. Wydarzenia nie miały ładu i składu, a dialogi były dość dziecinne.
Poza tym zauważyłam, że autorka lubi wszytko odwlekać i główny wątek rozkręca się dopiero w połowie, dlatego też przez 200 stron po prostu się nudziłam.

Minusem jest również sam wątek zagadki i zakończenie, ponieważ połowę można się po prostu domyślić. Wprawdzie treść zagadek, które wymyśliła Julia była ciekawa, ale to co działo się po odgadnięciu ich było nudne, bo czytelnik już dawno domyślił się o co chodzi.

Denerwował mnie również wątek miłości, ponieważ pojawiał się więcej razy niż główny motyw. Na każdej stronie miłość, miłość i miłość. Ja naprawdę rozumiem, że jest to obyczajówka, ale pomimo tego spodziewałam się więcej zagadek i głębszego przekazu, a nie czytaniu o zakochaniu się i argumentów za i przeciw tej miłości. Miałam tego serdecznie dość i nawet nie wiecie jak się cieszę, że skończyłam tę książkę.
I ostatnim minusem jest okładka. O jejku, co to ma być?! Ja nie uważam, że kobieta ze zdjęcia jest brzydka, ale zrobiła taką minę jakby coś jej się stało i uśmiech był u niej z przymusu. Niebieskie kwiaty na wianku kobiety wyglądają jak wklejone i przykro mi, że ktoś jeszcze bardziej zepsuł okładkę tym ohydnym wklejeniem.
Poza tym są tu trzy inne czcionki i nie wygląda to zbyt ładnie.
Książkę ratuje tylna ilustracja, bo bardzo lubię niezapominajki, a tło na którym jest napisana bardzo do nich pasuje.

Podsumowując, Wzgórze Niezapominajek to dość słaba książka. Myślę, że gdyby autorka spędziła nad nią trochę więcej czasu to byłaby to naprawdę dobra powieść obyczajowa. Niestety jest już za późno i moim zdaniem książka jest po prostu niedopracowana i dość nudna. Raczej nie sięgnę już po twórczość Pani Anny, ale jeśli ktoś niczego nie wymaga od książek i chce przeczytać powieść z lekką zagadką to proszę bardzo, zachęcam jak najbardziej :)
Tytuł: Wzgórze Niezapominajek
Autor: Anna Bichalska
Ilość stron: 288
Gatunek: literatura obyczajowa
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Moja ocena: 3-4/10

Zaczytanych chwil!
Czytaj dalej »

To, co nas dzieli

20 lip 2017

Cześć, widzę, że nadal nie macie dość moich recenzji, więc postanowiłam, że dodam dziś jeszcze jedną, a dopiero później tag lub książkową top listę :)
Dziś zapraszam Was na recenzję To, co nas dzieli autorstwa Anny McPartlin.
Eve Hayes i Lily Brennan były nierozłączne, ale gdy miały osiemnaście lat, podczas wakacji wydarzyło się coś, co je rozdzieliło i zniszczyło ich przyjaźń. Po dwudziestu latach Eve, znana projektantka biżuterii, wraca na stałe do Dublina. Stara się odszukać dawną przyjaciółkę, ale nie może trafić na żaden jej ślad, nawet w internecie. Pewnej nocy Eve ulega poważnemu wypadkowi. W szpitalu odkrywa, że Lily pracuje tam jako pielęgniarka. Dawne przyjaciółki mają szansę wyjaśnić to, co między nimi zaszło, odbudować bliskie relacje, a przede wszystkim pomóc sobie nawzajem.

Uwielbiam Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu (recenzja), więc od razu miałam ochotę i na tę powieść. Nie czytałam nawet opisu tylko po nią sięgnęłam.

Muszę przyznać, że z początku książka była trochę zagmatwana i ciężko mi się czytało, na szczęście później było coraz lepiej i wszystko nabrało sensu.
Niemniej jednak historia ta nie wstrząsnęła mnie tak jak poprzednia powieść autorki. Była interesująca, wzruszająca i pełna emocji, ale w porównaniu do Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu była tylko dobra.
Jednak po części rozumiem niedopracowanie tej historii. Myślę, że autorka bardziej skupiła się na wykreowaniu bohaterów. Czytelnik mógł ich dobrze poznać i przywiązać się do nich.
Mimo małego zapomnienia o rozwinięciu fabuły, A. McPartlin potrafiła stworzyć bardzo dobre momenty napięcia, smutku, niedowierzania i strachu. Poza tym połączyła teraźniejszość z przeszłością, co akurat w tej historii współgrało idealnie. Pisarka pokazała przez to jak zmienia się życie i charakter bohaterów.
Największym plusem powieści jest poruszenie dość trudnych tematów takich jak nieszczęśliwe małżeństwo, przemoc, romans czy tragiczny wypadek i dojście do siebie po takim zdarzeniu.
Są to problemy, które w naszych czasach występują coraz częściej i myślę, że autorka napisała o nich w taki sposób, aby czytelnikom, którzy zmagają się  z takimi problemami dało to do myślenia i pomogło w podjęciu prawidłowej decyzji.

W książce w realistyczny sposób ukazany jest obraz mężczyzny, który uważa kobietę za swoją własność. Możemy poznać uczucia jakie im towarzyszą. Wątek ten pokazuje jak brutalne mogą być takie związki i jak niszczą życie drugiej osoby.
Inne motywy są ukazane równie dobrze jak ten.

Jest to również historia o przyjaźni. Pokazuje, że nawet po kilku straconych latach warto naprawić swoje błędy i o nią walczyć. To ciężkie zadanie, ale nie jest niewykonalne, więc trzeba próbować i wierzyć, że się uda.
Autorka pokazała nam przypadek naprawdę pięknej przyjaźni.
Podsumowując, To, co nas dzieli wywołuje naprawdę dużo emocji i sprzecznych myśli. Poza tym książka jest napisana w lekki i przyjemny sposób, a jednocześnie jest czymś więcej niż tylko rozrywką. Porusza naprawdę trudne tematy i pokazuje je w realistyczny sposób. Ukazuje również piękno i siłę przyjaźni. Myślę, że warto zapoznać się z twórczością tej autorki, bo jej powieści są naprawdę dobre.
Polecam zacząć Wam od tej, a skończyć na najlepszej powieści, czyli Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu.

Tytuł: To, co nas dzieli
Autor: Anna McPartlin
Tłumacz: Małgorzata Hesko-Kołodzińska
Ilość stron: 415
Gatunek: literatura obyczajowa, romans
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Moja ocena: 7-8/10

Zaczytanych chwil kochani!
Czytaj dalej »

Chłopak, który o mnie walczył

15 lip 2017

Cześć! Dziś kolejna recenzja, ponieważ ostatnio było ich dość mało, a widzę, że moje recenzje bardzo się Wam podobają. Bardzo się z tego cieszę! ^^
A więc napiszę sobie troszkę o Chłopak, który o mnie walczył autorstwa Kirsty Moseley.
No i niestety dzisiejsza opinia nie będzie pełna pozytywów. Jak pierwsza część podobała mi się naprawdę bardzo to tę niestety chciałam odłożyć po 50 stronach.
Jako, że jest to drugi tom, to dla rozeznania w sytuacji dodam opis pierwszej części (recenzja).
Poznali się w nocnym klubie.
Jamie chce zmienić swoje życie i zerwać z kryminalną przeszłością. Nie szuka problemów.
Ellie kończy szkołę i niedawno rozstała się z chłopakiem. Chce być wolna, ale nie sądziła, że tego wieczoru spotka nieziemskiego chłopaka, który ją oczaruje.
Więcej Wam nie zdradzę (lubimyczytac.pl i opis na okładce zdradza za dużo), ale dopowiem Wam tylko, że fabuła tyczy się wokół przyszłości Jamie'go, dawnego związku Ellie i miłości.

Może zaczniemy od minusów, aby później porozmawiać o tych dobrych aspektach książki :)

Pierwszym minusem jest monotonność przez około pierwsze 100 stron. O jejku, czytało się to naprawdę wolno i chciało się ziewać. Nawet tragiczny zwrot akcji tego nie zmienił, nadal zasypiałam.
Później było lepiej, ale o tym trochę niżej.

Nie podobał mi się również wątek straty bliskiej osoby. Według mnie ten motyw nie był wystarczająco realistyczny. Oczywiście w poszczególnych momentach rozpacz była odczuwalna, ale w niektórych chwilach czytelnik o tym zapominał chociaż strata nadal była jednym z głównych wątków. No cóż, jakoś to przeżyłam.
W książce zdenerwowało mnie całkowite zapomnienie o Toby'm- ważnej osobie w życiu bohaterki. Był i znikł jakby nic nie znaczył. Po części to rozumiem, ale niezbyt podobało mi się zakończenie tej sprawy z nim. No bo halo, nie tylko główna bohaterka ma uczucia!
Po części minusem jest także główna bohaterka, często była naprawdę irytująca i podejmowała strasznie głupie decyzje. Czasami miałam ochotę zacząć na nią krzyczeć i kazać otworzyć jej wreszcie oczy.

I według mnie wadą jest również przewidywalność. Od pierwszego rozdziału do ostatniego wiedziałam co się wydarzy. Ja naprawdę rozumiem, że to romans czy też obyczajówka i wątki często są takie same, ale autorka mogła postarać się chociaż o trochę oryginalności. Eh, na szczęście skończyłam już przygodę z autorką.
Chociaż muszę przyznać, że zakończenie było całkiem przyjemne!

Dość pastwienia się nad tą powieścią, przejdźmy do plusów!

Książkę tak jak poprzednią część czyta się w ekspresowym tempie (oczywiście po pierwszych 100 stronach)! Gdybym miała czas na pewno skończyłabym ją w jeden dzień :)
Do tego przyczyniło się oczywiście to, że autorka dobrze napisała dialogi i opisy. Były proste i niewymagające dłuższego myślenia nad nimi. K. Moseley ma naprawdę przyjemny styl pisania.
Poza tym wykreowała głównego bohatera tak, że pomimo iż nie jest zbyt dobrym człowiekiem, to i tak czytelniczki go po prostu kochają! Pod koniec książki w szczególności!

W tej historii nie było dużego przepychu wydarzeń i postaci co również można uznać za plus. Chociaż czasami wydawały mi się mało realne, ale może tylko mi :)

Niemniej jednak z przykrością muszę przyznać, że autorka mnie zawiodła, dość mocno. Pierwsza część podobała mi się naprawdę bardzo i nauczyła mnie kilku ważnych rzeczy, a ta niestety poza tym, że trzeba spędzać czas z rodziną póki można, nie nauczyła mnie zbyt wiele.
Nie żałuję czasu, który z nią spędziłam, bo zrelaksowałam się czytając tę powieść, ale wiem, że mogłam wykorzystać go na lepszą książkę.

Jeśli jednak lubi się luźne historie miłosne i szuka się książki na odstresowanie i "odmóżdżenie" to polecam po nią sięgnąć :)
Ja zakończyłam swoją przygodę z Kirsty Moseley, bo po prostu mnie zawiodła. Jednakże jeśli chcecie to próbujcie jej książek i wyróbcie sobie własną opinię ^^
Tytuł: Chłopak, który o mnie walczył
Autor: Kirsty Moseley
Tłumacz: Danuta Fryzowska
Ilość stron: 336
Gatunek: literatura młodzieżowa, romans
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Moja ocena: 4-5/10
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia